wtorek, 23 grudnia 2014

Chapter thirty-one.

-Pamiętaj tylko, żeby zadzwonić do nas jak tylko dojedziecie!
-I macie być grzeczni, rozumiemy się? - zadał to samo pytanie po raz setny mój kochany tata. Tak to jest ten moment, kiedy jadę ze swoim chłopakiem na wakacje. Niall właśnie pakuje moją walizkę do bagażnika, a ja żegnam moich rodziców. Jadę na jeden, krótki tydzień, a oni martwią się jakbym miała już nigdy nie wrócić. Chociaż pewnie nie będę chciała wracać, bo to będzie najpiękniejszy czas mojego życia. Nie mogłam sobie tego lepiej wymarzyć. Siedem dni z moim blondynem. Przecież to będzie niebo na ziemi.
-Wiem, wiem. Już o tym rozmawialiśmy, tato. - przytuliłam mojego staruszka i skierowałam się w stronę samochodu, w którym czekał Horan. Wsiadłam na miejsce pasażera i pomachałam moim rodzicom zanim ruszyliśmy. Usłyszałam jeszcze "bawcie się dobrze" i zapomniałam o Bożym świecie, myśląc tylko o nadchodzących dniach.
-Gotowa na najlepszy tydzień swojego życia? - spytał Niall, chwytając moją dłoń i całując moje kostki. Nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się do niego szeroko.

-Niall, długo jeszcze? - spytałam. Zaczęłam coraz bardziej wiercić się na fotelu. Przejechaliśmy połowę trasy, a ja naprawdę miałam dość tej jazdy.
-Pytałaś o to pięć minut temu! - no i co z tego? Nie lubię siedzieć w jednym miejscy tyle czasu. To chyba oczywiste. Ale mój chłopak widocznie się tego nie domyślił.
-Ale chce mi się siku. - powiedziałam. Chyba moje potrzeby są ważniejsze od tego, czy szybciej dojedziemy na miejsce.
-Pierwszy i ostatni raz jadę z tobą na wakacje. - odpowiedział zjeżdżając na jakąś stację benzynową.
-Dziękuję! - powiedziałam zadowolona, dając mu buziaka w policzek zanim wysiadłam z samochodu w poszukiwaniu toalety. Po skorzystaniu z niej zaszłam do sklepu, żeby kupić Niallerowi czekoladę w ramach "podziękowania". Trzeba było czymś mu poprawić humor, a czekolada to jedyny sposób jaki wpadł mi do głowy. Weszłam z powrotem do auta i rzuciłam w niego tabliczką. Uśmiechnął się szeroko i mnie pocałował.
-Jesteś niesamowita! - zaśmiał się. Oh, docenia mnie tylko wtedy, gdy daję mu jedzenie. Ruszyliśmy w dalszą podróż. Czekała nas jeszcze godzina jazdy i mam szczerą nadzieję, że zleci mi szybciej niż poprzednio. I tak było, bo całą drogą Niall opowiadał mi dowcipy, a ja śmiałam się w niebogłosy. Mieliśmy otwarte szyby, więc inni kierowcy patrzyli się na nas dość dziwnie. Pieprzyć ich! Nawet oni nie zepsują mojego wspaniałego humoru.
Nim się obejrzałam już byliśmy na miejscu. Chłopak zaparkował samochód przed naszym domkiem. Wyjęliśmy nasze bagaże i weszliśmy do środka. Było niesamowicie. Mieliśmy wszystko czego było nam trzeba. Na parterze była kuchnia, salon i łazienka, a na górze wielka sypialnia tylko dla naszej dwójki. Pierwsze, co zrobiłam to rzuciłam się na wielkie, podwójne łóżko.
-Boże, jest takie wygodne! - krzyknęłam z radości. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się tą chwilą. Nie mogłam się nią długo nacieszyć, gdyż mój wspaniały chłopak stwierdził, że to będzie bardzo zabawne, jeśli na mnie wskoczy. Zbliżył swoją twarz do mojej i założył pasmo moich włosów za ucho. Patrzyłam w jego oczy i czekałam tylko, aż mnie pocałuje. I w końcu to zrobił. I muszę przyznać, że był to jednej z najlepszych pocałunków kiedykolwiek.

Po rozpakowaniu swoich rzeczy stwierdziliśmy, że musimy iść przejść się na spacer po plaży. Było ok. 21, więc słońce powoli zachodziło. Zdjęliśmy swoje buty i szliśmy brzegiem morza. Trzymaliśmy się za ręce i podziwialiśmy piękne widoki. Oprócz nas było jeszcze kilka osób. Postanowiliśmy usiąść na piasku. Usiadłam między nogami Nialla i oparłam się o jego tors. Horan kołysał nas lekko, a ja wsłuchiwałam się w szum morza.
-Wiesz, przypomniało mi się jak zabrałeś mnie kiedyś nad morze. - powiedziałam przerywając chwile ciszy.
-Ja też. Spławiłaś mnie wtedy. - zaśmiał się.
-Wiem. Teraz wiem, że mogłam się zgodzić od razu. Ale na szczęście wszystko jest tak, jak powinno. - uśmiechnęłam się i pocałowałam go.
-Jenny...?
-Hmm...?
-Kocham Cię. - powiedział, a mnie po prostu zamurowało. Spodziewałam się, że Niall kiedyś w końcu to powie, ale nie byłam przygotowana. Serce zaczęło bić mocniej w mojej piersi. To nie może dziać się naprawdę. Zamrugałam kilkakrotnie i okazało się, że to jednak nie sen. Boże... On właśnie powiedział mi, że mnie kocha. Najcudowniejsza chwila w moim życiu. Zbliżyłam swoją twarz do jego i złączyłam nasze usta w pocałunku.
-Ja Ciebie też kocham, Niall. - wyszeptałam po chwili.
-Wiem. - zaśmiał się. Że co, przepraszam?
-Jak to?
-Po naszej pierwszej imprezie, kiedy upiłaś się z Perrie, zaprowadziłem cię do łóżka i wtedy powiedziałaś mi, że bardzo mnie kochasz. Oczywiście nic nie pamiętałaś, bo byłaś taka pijana. - zaczął się śmiać, zwracając uwagę innych ludzi.
-Zniszczyłeś taką romantyczną chwilę, Horan! - uderzyłam go lekko w klatkę piersiową.
-Nic Ci o tym nie mówiłem, bo to ja chciałem pierwszy to powiedzieć. - powiedział całkiem poważnie. Naprawdę ciągle nie wierzę, że mam przy sobie tak wspaniałego chłopaka.

Następny dzień minął nam dość szybko. Cały dzień spędziliśmy na plaży, opalając się lub wygłupiając w morzu. Niall powiedział, że ma dla mnie niespodziankę na wieczór. Zabrał mnie na romantyczną kolację do restauracji. Nie było to jakieś znane miejsce, zwykła knajpka niedaleko naszego domku, ale to było mało ważne. Najważniejsze było to, że będziemy tam razem. Założyłam zwiewną sukienkę, bo wieczór był naprawdę ciepły. Wybraliśmy stolik na zewnątrz z widokiem na to małe miasteczko. Po ulicach spacerowało kilkanaście osób. Było dość przyjemnie. Podeszła do nas młoda kelnerka. Ewidentnie była zainteresowana Niallem i mimo to, że nie był nią zainteresowany to i tak byłam wściekła. Zamówiliśmy swoje dania.
-Czy życzycie sobie czegoś jeszcze? - spytała swoim przesłodzonym głosem, a w moich żyłach krew po prostu zawrzała. Niczego więcej od ciebie nie chcemy, suko!
-Nie, dziękujemy. - odpowiedział Horan. Dziewczyna odeszła, kręcąc swoimi biodrami stanowczo za bardzo. Oparłam się o oparcie krzesła i złożyłam ręce na klatce piersiowej. - Coś się stało? - spytał zdezorientowany blondyn.
-Rozbierała cię wzrokiem. - odpowiedziałam oschłym tonem.
-Kto?
-Kelnerka. - odparłam, a Niall się zaśmiał. Nie wiem, co on zabawnego w tym widział.
-Ktoś tu jest zazdrosny... - zaśmiał się jeszcze bardziej.
-Wiesz co, nie lubię cię! - zrobiłam obrażoną minę.
-I tak wiem, że mnie kochasz. - przesłał mi buziaka w powietrzu. To była prawda, a on to wykorzystywał na swoją korzyść. Dupek. Mój kochany dupek.

Po kolacji postanowiliśmy od razu wrócić do domku. Było już po 22, więc nie mieliśmy innych planów. Weszliśmy do środka, a Niall zamknął drzwi na klucz. Niewiele myśląc od razu zaczęliśmy się całować. Horan podniósł mnie do góry, a ja zaplotłam swoje nogi wokół jego talii. Nigdy się tak nie całowaliśmy, tak zachłannie, łapczywie, namiętnie. Blondyn powoli zaczął kierować się do naszej sypialni. Serce zabiło mi mocniej, bo wiedziałam, co się zaraz wydarzy. Ale nie protestowałam. Ja kocham jego, on kocha mnie. Mogę oddać mu wszystko, więc oddam mu całą siebie. Gdy dotarliśmy do naszego pokoju, Niall postawił mnie na ziemię. Ściągnął ze mnie moją sukienkę, a ja pomogłam mu z jego ciuchami. Po chwili leżałam na materacu w samej bieliźnie, gotowa na wszystko.
-Jesteś tego pewna? - spytał Niall, próbując odpiąć mój biustonosz.
-Bardziej niż kiedykolwiek w moim życiu. - powiedziałam na jednym wdechu.
Tej nocy nie zapomnę.





Z okazji świąt Bożego Narodzenia chciałabym Wam życzyć z całego serca zdrowia, szczęścia, pogody ducha, dużo miłości, spełnienia marzeń, wspaniałego czasu spędzonego z rodziną, znalezienia Waszej drugiej połówki, dużo prezentów i wszystkiego, czego tylko pragniecie. Dziękuję Wam za te wspólne chwile z tym opowiadaniem. Naprawdę wiele dla mnie znaczycie i to dzięki Wam tak naprawdę chcę ciągle pisać. Jesteście dla mnie bardzo ważni i chciałabym każdego z Was przytulić i powiedzieć, jak bardzo Was kocham! ♥
Dziękuję! Wesołych Świąt! :*
Jola. :)

niedziela, 14 grudnia 2014

Informacja.

Witajcie! Od razu na wstępie pragnę Was wszystkich przeprosić. Nie było mnie tu bardzo, bardzo długo. Miałam swoje powody, ale może nie będę Was nimi zanudzać. Kolejny rozdział pojawi się może na święta? Nie wiem, wszystko zależy od tego jak potoczą się pewne sprawy. Ale postaram się napisać coś dla Was jak najszybciej. W ogóle ktoś tu jeszcze zagląda? Proszę WSZYSTKICH o komentarz, chociażby głupią kropkę. Mam nadzieję, że zmotywujecie mnie do dalszego pisania.
See You soon! :*

wtorek, 14 października 2014

Chapter thirty.

Nie zorientowałam się kiedy moi rodzice byli już w salonie i przyglądali mi się, jak leżę na Niallu. Od razu wstałam i podeszłam do nich, żeby ich przytulić i przy okazji uniknąć zbędnego kazania, które znając życie i tak mnie czeka.
-O matko! Tak bardzo się za Wami stęskniłam! - powiedziałam będąc w ich uścisku. 
-My za tobą też, ale chyba miałaś co robić jak nas nie było. - odpowiedział mój tata i spojrzał sugestywnie na Niall'a. Super, zaczyna się.  
-Miło państwa widzieć. - powiedział speszony blondyn.  
-Więc chyba dużo się zmieniło pod nasza nieobecność? - spytała mama, chyba była trochę zła. Podeszłam niepewnie do Horana i złapałam go za dłoń. 
-No bo my jesteśmy teraz razem. - odparłam cicho i spojrzałam na farbowanego, który posłał mi pokrzepiający uśmiech.  
-No proszę... Nie sądziłam, że to prawda, ale jednak. Stara miłość nie rdzewieje. - zaśmiała się moja mama, a ja myślałam że ją uduszę. Nie waż się tego wspominać przy Niallu, mamo! - Myślałam, że już nic do niego nie czujesz, Jenny. - dodała, a ja nie chcąc słuchać dalszej opowieści pociągnęłam blondyna do mojego pokoju rzucając tylko "Wielkie dzięki, matko". Gdy byliśmy już moim pokoju, zamknęłam drzwi. Oparłam się o nie i próbowałam uspokoić zdenerwowany oddech.  
-To było takie żenujące. - westchnęłam, a zadowolony Niall podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich biodrach.  
-Więc byłaś kiedyś we mnie zakochana tak? - spytał, a mi zrobiło się słabo, bo jego usta przy mojej szyi czuć tak dobrze. Gorący oddech odbijający się od mojej chłodnej skóry przyprawiał mnie o dreszcze. Jezu, czy kiedykolwiek przestane reagować tak na jego bliskość? 
-Moja mama lubi zmyślać różne rzeczy. - wyszeptałam. 
-To nie brzmiało, jak coś wymyślonego. - dlaczego on tak bardzo lubi mnie drażnić? Wie, że jeśli jest zbyt blisko to nie myślę i mówię różne rzeczy, których mówić nie powinnam, a on to bezczelnie wykorzystuje. Dupek. 
-Bo wcale tego nie wymyśliła. - czułam jak robi mi malinkę i mogę przysiąc, że gdyby nie jego dłonie na moich biodrach to bym upadła, bo moje nogi się pode mną uginają. Przestał bawić się moją szyją i ukazując swoje zęby w szerokim uśmiechu pocałował mnie namiętnie. 

Kolejny dwa tygodnie minęły dość szybko i niezbyt ciekawie. Były to ostatnie chwile w mojej pracy. Zrobiło mi się przykro, bo naprawdę polubiłam tych ludzi, ale przecież będę ich odwiedzać. W końcu to moja ulubiona kawiarnia z najlepsza kawą w mieście. Dużo czasu spędzałam z Niallem. Poszliśmy też na dwie imprezy, które skończyły się lepiej niż ostatnio, bo pamiętałam cały ich przebieg. Bardzo dobry kontakt złapałam z Perrie. Ta dziewczyna jest po prostu genialna! Nie widziałam tak bardzo pozytywnie nakręconej osoby. Wyskoczyłyśmy sobie z Perrie i Katty na zakupy i kawę. Nocowały raz u mnie. Fajnie jest kumplować się z przyjaciółką Horana. Coraz bardziej wkręcam się w ich paczkę. No może nie tak bardzo, bo Zayn ciągle mnie nienawidzi. W sumie nie wiem nawet za co, ale gówno mnie to obchodzi. 

Już jutro jadę na moje pierwsze wakacje bez rodziców. Oczywiście nie jadę sama. I chyba nie muszę pisać, kto ze mną jedzie. Po wielu dniach kłótni, szantaży i obietnic udało mi się przekonać rodziców, żeby jechał ze mną Niall. Nie obyło się bez godzinnego kazania dla naszej dwójki, że mamy być grzeczni i takie tam. Właśnie kończę pakowanie i wciąż nie mogę uwierzyć, że już jutro zacznie się najlepszy tydzień w moim życiu.




Przepraszam za błędy. Rozdział pisany na szybko. 
UWAGA! UWAGA! Ciężko mi to mówić, ale "Stole my heart" dobiega końca. Jeszcze dwa rozdziały i koniec. Jest mi strasznie przykro, ale "coś się kończy, coś się zaczyna". Mam nadzieję, że podobało Wam się to, co tu pisałam. Większe podsumowanie zrobię pod ostatnim rozdziałem.
Do zobaczenia wkrótce! :* Kocham Was z całego serduszka!

PS. Uprzedzając pytania... Tak, na pewno będzie część II. Udostępnię ją dzisiaj, chociaż świeci tam pustkami. ;)

czwartek, 2 października 2014

Chapter twenty-nine.

*Perspektywa Niall'a
Obudziłem się dość wcześnie. Janie jeszcze spała. Nie wiele myśląc wyciągnąłem telefon i zrobiłem jej zdjęcie, jak spała Wyglądała tak słodko. Boże, jak ta dziewczyna mnie zmieniła. W życiu nie pomyślałbym, że mogę powiedzieć i dziewczynie, że jest słodka. Zayn ma rację. Jestem inny przez Jenny, ale mam to w dupie. Podoba mi się to, jak na mnie działa, Uwielbiam to, że przy niej czuję się prawdziwym sobą, że nie muszę nikogo udawać, że akceptuje mnie takim jakim jestem. Kocham to, jak dobrze smakują jej usta na moich, jak chowa swoje włosy za ucho, gdy upadają jej na twarz, jak uśmiecha się po naszym pocałunku. Jest jak anioł, który zstąpił z nieba. A najlepsze jest to, że jest cała moja.

Leżałem dobrą godzinę wpatrując się w jej twarz. Była taka piękna. W końcu oczy brunetki otworzyły się. Skrzywiła się i złapała za swoją głowę. Zaśmiałem się z tego widoku.
-Kac morderca? - spytałem.
-Nie ma serca. - dokończyła. Nachyliłem się nad nią i złożyłem przelotny pocałunek na jej ustach.
-Poczekaj, zaraz przyniosę ci jakieś proszki. - powiedziałem i wstałem z łóżka. Będąc w drzwiach jej pokoju zerknąłem na nią i zobaczyłem jak wtula twarz w poduszkę. Uśmiechnąłem się. Wszedłem do łazienki i poszukałem w apteczce jakiś leków. Gdy jakiś znalazłem wziąłem szklankę wody i zaniosłem do pokoju dziewczyny. Cała owinięta była kołdrą.
-Ej, Kochanie, wyjdź z tego kokona. - powiedziałem. Odstawiłem przyniesione rzeczy na szafkę i próbowałem dostać się jakoś do mojej dziewczyny. Tak się owinęła, że nie mogłem zobaczyć nawet kawałka jej ciała.
-Niall, zostaw mnie. Chcę przeleżeć w tym łóżku cały dzień. Umieram. - wymamrotała i wyjęła swoją głowę na powierzchnię.
-Więc chcesz siedzieć tu cały dzień sama? Beze mnie? - zapytałem.
-Nie. Zostań ze mną. Po prostu chcę tu poleżeć, przytulić się do ciebie albo zasnąć i obudzić się już jako trzeźwy człowiek. - powiedziała. Położyłem się obok niej i podałem jej tabletki. Połknęła je i oparła swoją głowę o mój tors. Objąłem ją ramieniem i kreśliłem różne wzory na jej plecach. Po chwili podwinąłem lekko jej bluzkę i zacząłem gładzić jej delikatną skórę. Była taka delikatna. Poczułem, jak Janie się uśmiecha. Teraz naprawdę czuję, że jestem szczęśliwy.

Cały dzień spędziliśmy w łóżku. Dosłownie. Oglądaliśmy telewizję, serfowaliśmy po internecie, słuchaliśmy muzyki. Wychodziłem tylko kilka razy, żeby przynieść nam coś do jedzenia. Wieczorem Jenny czuła się już o wiele lepiej. Kac przeszedł.
-Co się wczoraj stało? - spytała w pewnej chwili.
-Nic nie pamiętasz? - zdziwiłem się.
-Pamiętam, że gadałam z jakimś chłopakiem ale potem dosiadła się do nas Perrie i zaczęłyśmy gadać. Stwierdziłyśmy, że musimy się napić i poszłyśmy do kuchni. Wypiłyśmy kilka kolejek i film mi się urywa. - odpowiedziała. Więc nie pamięta kompletnie nic z tego wieczora. Ile one do cholery wypiły?
-Znalazłem was w kuchni, jak śmiałyście się ze wszystkiego. Zabrałem cię do domu i położyłem na łóżku. Od razu usnęłaś. - streściłem jej resztę historii pomijając fakt o jej chęci na seks i wyznaniu miłosnym. Jakoś nie sądzę, że chciała to powiedzieć. A jeśli nawet to, co mówiła jest prawdą, to wolałem powiedzieć to jako pierwszy. Nie byłem do końca przekonany, żeby mówić to już teraz, bo jesteśmy razem dopiero tydzień, ale wiedziałem, że Janie jest dla mnie najważniejszą osobą w życiu i czuję do niej coś więcej niż zwykłą przyjaźń. Ale czy byłem gotowy, żeby jej to powiedzieć? Czy kiedykolwiek będę?

*Perspektywa Jenny
W niedzielę spędziliśmy z Niallem dzień na sprzątaniu mojego domu. Za 2 godziny moi rodzice mają być tu z powrotem. Gdy wszystko było już czyste, usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy telewizję. Wtuliłam się w ciało blondyna i nagle sobie o czymś przypomniałam.
-Niall?
-Hmm...?
-Katy i Liam byli na imprezie?
-Nie.
-Dlaczego?
-Nie wiem. Zadzwoń do niej. - powiedział i tak właśnie zrobiłam. Wybrałam numer przyjaciółki. Okazało się, że musieli zostać w domu i pilnować małej siostry dziewczyny. Szkoda, że ich tam nie było. Katy pytała jak udała się impreza, ale nie mogłam jej nic powiedzieć, bo nie pamiętałam z niej za wiele. No cóż. Przecież to oczywiste, że mam słabą głowę...

Siedzieliśmy z Niallem na kanapie już od dłuższego czasu. Nie było nam za bardzo wygodnie, więc się na niej położyliśmy. Nie była ona za szeroka, więc w końcu wylądowałam na moim chłopaku. Patrzyłam się na to, z jakim zaciekawieniem oglądał jakiś program o samochodach. W ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Chciałam, żeby na mnie spojrzał. Wtuliłam twarz w zagłębienie między jego szyją a ramieniem i zaczęłam go tam całować. Zaczął chichotać i odsuwać ode mnie. Nie pozwoliłam mu na to. Byłam w trakcie robienia mu malinki, gdy drzwi do mojego domu się otworzyły.
-Jenny! Jesteśmy!